Trochę poezji
Po długich poszukiwaniach odnalazłem wreszcie magiczny zeszyt z polskiego, w którym napisany był przeze mnie i moje znane tu i ówdzie koleżanki wierszyk. Zapraszam wszystkich do bacznej lektury. Chciałbym zauważyć, iż pod swą na pierwszy rzut oka płytką powierzchownością wiersz posiada głęboką głębię oraz co zauważą nieliczni, którzy dotrwają do końca – morał.
Zapraszam do publikowania swoich analiz wiersza w komentarzach.
A oto on:
Prolog
O brzasku dnia pewnego
siedziałem se z kolegą
Luźny krok miał on
bo rozwierał wiele błon
Zawiązanie akcji
Rzecz się dzieje niesłychana
bo rozchyla on kolana
Rzecze do mnie: “Będzie zgoda
jak mi zrobisz bejbe loda”
Ja se myślę: “Co mi tam”
jak już loda robić mam
Ale patrzę tak z ukosa:
“Najpierw musisz zgolić włosa!”
Akcja właściwa
Brzytwa trzęsie mi się w ręce
Chyba chuja utnę prędzej!
Ale włosy obciąć muszę
bo do loda się nie zmuszę
W końcu brzytwa się stępiła
Lipa, bo z Biedronki była
Nagle naszła ich ochota
finezyjnie wyrżnąć kota
Pchać go mocno z wazeliną
aż strumieniem łzy popłyną
Lecz tu problem się pojawia
Wszak kot futro też posiada
Można też go wziąć w kakao
Lecz dla panów to za mało
Słodko skórka kotka pęka
lecz dla niego to jest męka
Panom się zrobiło kwaśno
Okleili kota taśmą
Jak już kotek zmehrotany
to zabawy kres udany
Ale panom ciągle mało
Coś przelecieć by się chciało
Nagle patrzą – krasnoludek
“Wyruchamy bez ogródek!”
Lecz się krasnal mądra głowa
o co chodzi zorientował
i nam wizję swą roztacza,
że on chciałby iść do sracza
“Nie ma bata – nam nie ujdziesz
- dobry koń po błocie pójdzie!”
Mały spiździł się troszeczkę
Trza poświęcić swą dupeczkę
Żeby życie uratować
Nie ma rady – trza zdejmować
spodnie szelki i czapeczkę
na ruchanie dać dupeczkę…
Morał
Pofruwały nasze ptaki,
Morał z tej historii taki:
Jak chcesz życie uratować
nie trza dupy swej żałować.
PS. Właśnie siedze sobie z Dżudit a ona rozmawia z Photoshopem… Czy mogłby ktoś z was polecić mi jakiegoś dobrego psychiatre. Obawiam się, że może być już niestety za późno…
PS2. Właśnie Dźudit zaczęła spiewać: “Hej Verdana, pokaż mi kolana…” Odwołuję apel o psychologa. JEST już za późno.
sierpień 4, 2008 @ 8:35 pm
niech was nie zmyli wydzwiek tej oraz wiekszosci notek napisanych przez mojego brata…
mimo wszechobecnego na tym blogasku zepsucia i marazmu naprawde jest wartosciowym czlowiekiem…
sierpień 5, 2008 @ 10:00 pm
:OOO
Niesamowity poemat :O Przypomina mi dzieciństwo… A Rafał powiedział ze zamieścił na prusaczej norze “wierszyk”, doh :O
Ja potwierdzam że Rafał jakąś tam wartość ma, jak ktoś nie wierzy – niech go wystawi na ibeju, to sie przekona!
sierpień 7, 2008 @ 12:34 pm
Kurna,
żeby tylko komuś naprawdę nie przyszło do głowy wystawiać mnie na ibeju.
Nie ukrywam, że groźbę tą w szczególności kieruję do Ciebie Urban!
thx Dżudsa
sierpień 7, 2008 @ 3:44 pm
chojnoś masz jakieś adekwatne zdjęcie.
sierpień 7, 2008 @ 7:31 pm
sierpień 7, 2008 @ 8:12 pm
góral: moje wszystkie zdjęcia są tak zajebiste, że raczej miałbym problem z wyborem jednego
Urban: Wiedziałem!
.
.
a ten.. nie to, żebym jakoś aprobował Twój haniebny czyn. Nie myśl sobie też, że mnie to ciekawi. Nie ciekawi mnie ani trochę. Ale.. dużo było ofert? do jakiego poziomu doszła cena?
sierpień 8, 2008 @ 8:53 pm
No juz bym mial fendera, ale troche podszopofotowałem zdjecia przedmiotu…
sierpień 10, 2008 @ 2:49 pm
Pragnę zauważyć, że pierwsza część utworu nijak się ma do drugiej. Po za tym, co znaczy zmehrotany?
Wasz blog mi to nawet podkreśla, więc takiego słowa nie ma.
Urban, ja to Chojnosia od ciebie nie chciałbym kupować, ale mógłbyś mi go pożyczyć na kilka dni? Co on w ogóle potrafi?
sierpień 10, 2008 @ 6:08 pm
ZAJEBIŚCIE, ale to ZAJEBIŚCIE beka. Ale Chojnosia sie wypożycza na godziny, nie badz egoistą. Chociaż no, wszystko jest kwestią ceny… A ile bys byl w stanie zaproponowac…?
sierpień 18, 2008 @ 9:29 pm
http://www.klipsy.pl/Portal/1106,Wideo,Naturalny_sex_shop.html